wtorek, 19 lipca 2011

Bezradność ministra Arłukowicza

Z pewnym zdziwieniem przeczytałem wpis Bartosza Arłukowicza na jego fejsbukowym profilu. „Szukamy ludzi potrafiących pisać wnioski europejskie do pomocy Fundacji Smolenia. Szukamy prawników chętnych do pomocy Fundacji. No i wolontariusze dla dzieciakow potrzebni. No i Ci co kochają konie. Budzimy Poznań!” – ogłosił pan minister.

Sam apel jak najbardziej słuszny i godzien poparcia. Ale robi to minister ds. wykluczonych. Robi to osoba, która – korzystając z podległego jej urzędniczego aparatu – powinna pomóc Bogdanowi Smoleniowi, jego Fundacji oraz jej podopiecznym w sposób formalny. Jaki? Tego właśnie brakuje mi we wpisie pana ministra. Nie pisze nic, co sam – jako minister – zrobił, robi lub zrobi w tej sprawie. A chyba nie było celem premiera zatrudnienie ministra, który będzie wyłącznie przekaźnikiem apeli organizacji pozarządowych.

Niestety, mam przeczucie, że powyższy apel ministra Arłukowicza to wyraz jego bezradności. Bezradności związanej ze stanowiskiem, na którym niewiele może zdziałać. Bo apele do społeczeństwa to niewiele.

A jak znam Bartosza Arłukowicza, to jego charakter wojownika (w pozytywnym znaczeniu) wymaga ciągłego dążenia do realizacji postawionych sobie celów. A to musi bardzo kłócić się z tą konkretną ministerialną teką. Minister Arłukowicz to nie typ urzędnika, to typ aktywisty i działacza społecznego (znowu w pozytywnym znaczeniu), który chce wyników tu i teraz. Nie oglądając się na formalne ograniczenia i administracyjne procedury.

Ale to sam Bartosz Arłukowicz zdecydował, że nie jest już posłem opozycji, lecz ministrem rządu odpowiedzialnym za sprawy osób wykluczonych. Jego apel – jakby nie był słuszny i w jak najlepszej sprawie – brzmi co najmniej dwuznacznie. Bo pan minister swoim wpisem ogłasza nie tylko potrzeby Fundacji Bogdana Smolenia, ale przede wszystkim komunikuje publicznie, że państwo jest bezradne i słabe. Państwo potrzebuje pomocy społeczeństwa. Państwa w tym obszarze już właściwie nie ma.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.