Od kilku dni spekuluje się, że szef MON Bogdan Klich poda się do dymisji wraz z upublicznieniem raportu Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ma to się stać ponoć jutro, w piątek. Jeśli tak się stanie, to decyzja ministra Klicha będzie spóźniona o 1 rok 3 miesiące i 19 dni.
Niezależnie od opcji politycznej; niezależnie od posiadanego zdania co do przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu; niezależnie od tego, po której stronie barykady politycznej dziś stoimy; niezależnie czy konkretna sytuacji dotyczy naszego przeciwnika politycznego czy osoby z naszej opcji politycznej – powinniśmy domagać się pewnych minimalnych standardów w życiu politycznym. Takim standardem w demokracji jest m.in. odpowiedzialność polityczna ministrów. Jest to taki szczególny rodzaj odpowiedzialności, który która nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością prawną, karną, sadową. Czasami jest to odpowiedzialność bez bezpośredniej winy, ale taki już jest urok stanowiska ministra.
I minister Klich taką odpowiedzialność polityczną powinien ponieść. Być może nie w dniu katastrofy, być może nie dzień po, ale już na pewno po pogrzebach wszystkich ofiar. Dlaczego? Bo minister odpowiada za wszystko, co dzieje się w jego resorcie. A TU154 podlegał wojsku, a wojsko – ministrowi Klichowi. W samolocie tym zginął prezydent RP oraz wielu wysokich funkcjonariuszy publicznych państwa. Czy potrzeba czegoś więcej do odpowiedzialności politycznej?
Przypomnę, że swego czasu minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz podał się do dymisji po tym, gdy zginęło kilka twardych dysków z piwnic w MSZ. Dymisji premier nie przyjął, ale minister Cimoszewicz dał wszystkim sygnał – Ti ja jestem szefem MSZ, to ja odpowiadam za to, co dzieje się na moim podwórku. Podobne standardy dotyczyły m.in. Ryszarda Kalisza (artykuł prasowy o domniemanym gangu w KGP; premier dymisji nie przyjął) czy Zbigniewa Ćwiąkalskiego (samobójstwo jednego ze skazanych w sprawie porwania Olewnika; dymisja została przyjęta).
Nie czekali oni na wyniki śledztw, procesów czy komisji. Brali odpowiedzialność na klatę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.