2 lipca dr Tomasz Głogowski (poseł Platformy Obywatelskiej) obwieścił na swoim blogu, iż prezydencję „zaczynamy od (pozytywnego) trzęsienia ziemi. A potem napięcie będzie rosnąć.” Co tak pozytywnie zatrzęsło posłem Donalda Tuska? Ano sam Donald Tusk, a raczej pojmowanie przez naszego PR-emiera prezydencji Unii Europejskiej jako medialno-kulturalnego show dla mas.
Pan poseł Głogowski fascynuje się faktem, że Polska zorganizuje w takcie swojej prezydencji aż 1400 wydarzeń kulturalnych na całym świecie! Może panu posłowi prezydencja UE pomyliła się z Europejską Stolicą Kultury? Tyle tej Europy ostatnio, że taki efekt u zapracowanego posła jest bardzo możliwy.
Pan poseł Głogowski fascynuje się jeszcze jedną sprawą. Już nie kulturalną, a polityczną wręcz. Poseł pisze: „premier Donald Tusk poinformował dziś, że udało się osiągnąć porozumienie w sprawie przyszłorocznego budżetu UE!”, dając między wierszami do zrozumienia, że porozumienie to osobista zasługa naszego PR-emiera. Albo Donald Tusk to cudotwórca (już drugiego dnia wypracował porozumienie?), albo – jeśli podążać tropem myśli pana posła - porozumienie jest raczej efektem pracy premiera rządu państwa sprawującego prezydencję UE przed Polską. Ja jednak przychylam się do trzeciego rozwiązania: porozumienie w sprawie przyszłorocznego unijnego budżetu to sukces 27 premierów, a premier Tusk – jako swoisty rzecznik prasowy UE przez najbliższe 6 miesięcy – poinformował tylko o tym fakcie.
Pan poseł Głogowski ma na pewno zagwarantowane wysokie miejsce na liście PO.
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.